Mam nadzieję że wszystko pójdzie gładko i nie będzie żadnych problemów. Ehh... zbiórka jest o jedenastej.. Ciekawe czemu tak wcześnie skoro misja ma zacząć się o 1.00 w nocy. A nie ważne. Trzeba zebrań oddział i obgadać z nimi sytuację. Doszłam do zakątka gdzie moja grupka zawsze spędza czas razem.
-Co ten okularnik od ciebie chciał? - zapytał James.
-Będziemy mieli okazję się wykazać. - odparłam
-Misja? - dopytywał się Kevin
-Tak.
-To czemu gadał z tobą, z szeregowym, a nie ze mną z Kapralem? - pytał dalej James
-Mnie się pytasz? Idź jego zapytaj. Nie wiem czemu ja no ale cóż. O 11 mamy być na placu treningowym. Misja ma się rozpocząć o 1 w nocy. - tłumaczyłam im
-To co my będziemy tyle czasu tam robić? - zapytała Elizabeth.
-Dobre pytanie... - odpowiedziałam
-Koniec marudzenia.. Idziemy. Jest za pięć jedenasta. - poinformował nas James i ruszyliśmy szeregiem na plac treningowy.
Zauważyłam że wszystkie grupy zaczęły się zbierać i zmierzać w kierunku placu. U niektórych widziałam znudzenie na twarzy. Więc widzę że nie tylko mi się chce brać udział w tej misji. No nic. Trzeba dać z siebie wszystko i wrócić do bazy cali i zdrowi.
Wyprzedziliśmy inne oddziały i byliśmy pierwsi na placu treningowym. Nie było ani dowodzącego ani jego zastępcy.
Kacper?
Przebudzeni o Mroku
Tylko przetrwali zawitali w tym miejscu...
poniedziałek, 29 czerwca 2015
wtorek, 17 marca 2015
Od Kacpra
-Czyli wszystko ustalone, atak rozpocznie się o godzinie 1.00 w nocy. Teraz wybaczcie ale mam jeszcze coś do załatwienia. - Powiedziałem i odszedłem od stołu narad.
-Szeregowa Hope melduje się na rozkaz.
-Witam jestem Kacper zastępca dowódcy, przejdę od razu do rzeczy. Zadaniem twojego oddziału będzie usunięcie "specjalnych" zombi z drogi głównych grup atakujących, od was będzie zależeć czy akcja się uda zrozumiano?
-Tak jest. Obiecuje, że wybijemy każdego kto wejdzie wam w drogę.
-Dobrze a teraz odmaszeruj i wypocznij przed atakiem, zbiórka jest o 11.00 na placu treningowym. - odparłem i poszedłem w stronę swojego pokoju. "jak na najlepszą zabójczynie jest dość młoda, cóż sprawdzimy jak sobie poradzi w akcji" Powiedziałem sobie w myślach. Zacząłem sobie przygotowywać zapasową amunicję gdy przerwał mi mój brat.
-Kacper wiesz może gdzie dałem mój LPM?
-Patrzałeś w szafie?
-Tak.
-Nie zostawiłeś go może na placu treningowym.
-Nie, nie byłem tam dzisiaj.
-Hhhhh.... czekaj. - Powiedziałem i spojrzałem pod swoje łóżko. - Tu jest razem z zapasem amunicji na chyba miesiąc. Co on tu robi?
-Musiałem pewnie pomylić nasze pokoje i przez przypadek zostawić go tu.
-Bierz go i się szykuj za niedługo zaczynamy, liczę na ciebie, że będziesz gotowy.
-Tak jest. - Odpowiedział z uśmiechem i poszedł do siebie "Cała akcja zależy od małej dziewczynki i jej grupy jak to zrąbie to przynajmniej będę z rodziną. O czym ja myślę przecież wiadomo, że nam się uda. Po tej misi nareszcie będziemy mieli stały dopływ prądu. Tylko żeby naszym technikom udało się uruchomić tą elektrownie wiatrową. Za dużo o tym myślę trzeba się dokładnie przygotować i iść spotkać z innymi"
Hope?
-Szeregowa Hope melduje się na rozkaz.
-Witam jestem Kacper zastępca dowódcy, przejdę od razu do rzeczy. Zadaniem twojego oddziału będzie usunięcie "specjalnych" zombi z drogi głównych grup atakujących, od was będzie zależeć czy akcja się uda zrozumiano?
-Tak jest. Obiecuje, że wybijemy każdego kto wejdzie wam w drogę.
-Dobrze a teraz odmaszeruj i wypocznij przed atakiem, zbiórka jest o 11.00 na placu treningowym. - odparłem i poszedłem w stronę swojego pokoju. "jak na najlepszą zabójczynie jest dość młoda, cóż sprawdzimy jak sobie poradzi w akcji" Powiedziałem sobie w myślach. Zacząłem sobie przygotowywać zapasową amunicję gdy przerwał mi mój brat.
-Kacper wiesz może gdzie dałem mój LPM?
-Patrzałeś w szafie?
-Tak.
-Nie zostawiłeś go może na placu treningowym.
-Nie, nie byłem tam dzisiaj.
-Hhhhh.... czekaj. - Powiedziałem i spojrzałem pod swoje łóżko. - Tu jest razem z zapasem amunicji na chyba miesiąc. Co on tu robi?
-Musiałem pewnie pomylić nasze pokoje i przez przypadek zostawić go tu.
-Bierz go i się szykuj za niedługo zaczynamy, liczę na ciebie, że będziesz gotowy.
-Tak jest. - Odpowiedział z uśmiechem i poszedł do siebie "Cała akcja zależy od małej dziewczynki i jej grupy jak to zrąbie to przynajmniej będę z rodziną. O czym ja myślę przecież wiadomo, że nam się uda. Po tej misi nareszcie będziemy mieli stały dopływ prądu. Tylko żeby naszym technikom udało się uruchomić tą elektrownie wiatrową. Za dużo o tym myślę trzeba się dokładnie przygotować i iść spotkać z innymi"
Hope?
Od Hope
Nie pamiętam, jak się tu znalazłam i co działo się wcześniej.. Amnezja? Nie, nie to było coś poważniejszego. Leżałam w małym, ciemnym, szpitalnym pokoiku. Było tu strasznie ciemno i zimno. Jedyne światło na jakie mogłam liczyć to blask księżyca w pełni. Byłam tu sama...Tylko od jakiego czasu? Na stoliku obok leżały koperty z listami i jakieś zdjęcia. Chciałam je zobaczyć lecz światło było marne. Siedziałam i patrzyłam w pustkę pokoju. Ile czasu tu jestem? Jak się tu znalazłam? Znowu to samo... Jak ja tego nienawidzę ! Wiem że zawsze gdy budzę się i nic nie pamiętam to właśnie przez tą głupią chorobę. Bynajmniej tak to nazywam. Inaczej nie da się tego określić.
-Gdzie jest ta broń ? - zaczęłam klepać kołdrę pod którą leżałam - O jest ! Co my mamy tym razem...
Znalazłam mój ulubiony karabinek. Szybko chodził, miał dobry celownik i w sumie porządnie był zbudowany. Chwyciłam go i wyszłam ostrożnie ze szpitala. Ehh.. Było południe, nic ciekawego się nie działo. Widziałam jakiś oddział który właśnie przechodził obok. Wybiegłam szybko i dołączyłam się do nich.
-Szeregowa Hope. Oddział 2. - zameldowałam się do dowódcy oddziału
-Dołącz do szeregu i nie przeszkadzaj. Właśnie zmierzamy w kierunku bazy.
-Jaaasne - przekręciłam się na jednej nodze i dołączyłam na tył szeregu.
Biegliśmy truchtem. Nikomu to nie przeszkadzało. Po pewnym momencie nie wiem jak, zostałam wciśnięta w środek szeregu.. ''No i pięknie... stąd nie trafie żadnego zombiaka.'' pomyślała i chisterycznie przewróciła oczami. Co do opaski... Już byłam przyzwyczajona do widzenia tylko na jedno oko. Tylko kiedy była poważniejsza misja używałam swojego Sokolego Oczka i wtedy zaczynała się zabawa. Ktoś kto mnie nie zna mógłby uznać mnie za psychopatkę. Wróciliśmy bezpiecznie do obozu. Szybko znalazłam swoją drużynę. Ahh te wariaty. Zawsze muszą robić taki hałas ?!
-Ooo śpiąca królewna ~! Ktoś cię szukał - jeden z chłopaków pokazał w przeciwną stronę
Kacper?
-Gdzie jest ta broń ? - zaczęłam klepać kołdrę pod którą leżałam - O jest ! Co my mamy tym razem...
Znalazłam mój ulubiony karabinek. Szybko chodził, miał dobry celownik i w sumie porządnie był zbudowany. Chwyciłam go i wyszłam ostrożnie ze szpitala. Ehh.. Było południe, nic ciekawego się nie działo. Widziałam jakiś oddział który właśnie przechodził obok. Wybiegłam szybko i dołączyłam się do nich.
-Szeregowa Hope. Oddział 2. - zameldowałam się do dowódcy oddziału
-Dołącz do szeregu i nie przeszkadzaj. Właśnie zmierzamy w kierunku bazy.
-Jaaasne - przekręciłam się na jednej nodze i dołączyłam na tył szeregu.
Biegliśmy truchtem. Nikomu to nie przeszkadzało. Po pewnym momencie nie wiem jak, zostałam wciśnięta w środek szeregu.. ''No i pięknie... stąd nie trafie żadnego zombiaka.'' pomyślała i chisterycznie przewróciła oczami. Co do opaski... Już byłam przyzwyczajona do widzenia tylko na jedno oko. Tylko kiedy była poważniejsza misja używałam swojego Sokolego Oczka i wtedy zaczynała się zabawa. Ktoś kto mnie nie zna mógłby uznać mnie za psychopatkę. Wróciliśmy bezpiecznie do obozu. Szybko znalazłam swoją drużynę. Ahh te wariaty. Zawsze muszą robić taki hałas ?!
-Ooo śpiąca królewna ~! Ktoś cię szukał - jeden z chłopaków pokazał w przeciwną stronę
Kacper?
Jednooka zabójczyni z Angielskimi korzeniami, Hope
Imię : Używa wielu zagranicznych imion ponieważ nie podobają jej się Polskie imiona.
Jej ulubionym jest Hope albo Shy
Nazwisko : Twilight
Pseudonim : Jednooka
Wiek : 16 lat
Narodowość : W Połowie Polka i w połowie Angielka
Profesja/Stanowisko : Jest w pierwszej trójce najlepszych zabójców. Zawsze po północy z drużyną idą pomagać innym w mordowaniu zakażonych.
Aparycja : Hope jest zgrabną i maleńką dziewczynką. Niekiedy członkowie jej drużyny nazywają ją ,,kruszynką,, aby ją wpienić. Ma 158 centymetrów wzrostu. Jej czarne, krótkie włosy sięgają do ramion. Prawe oko jest czerwone a lewe zielone, lecz przeważnie jest przykryte opaską. Uwielbia chodzić w mundurkach lub w długich koszulach.
Charakter : Mimo iż jest ,,maleńka,, przerasta innych swoją odwagą i powagą. Ma swoje wady jak i zalety. Lubi pomagać innym i dążyć do spełnienia swoich marzeń. Kiedy przybierze sobie jakiś cel rzadko kiedy ustępuje aby go wykonać. Przeważnie jest poważna ale niekiedy nadchodzi czas kiedy trzeba się pośmiać. I właśnie w takich momentach wychodzi jej drugie ,,ja,, czyli z poważniej zamienia się w człowieka który płacze ze śmiechu, opowiada dowcipy pomimo tego iż w każdej chwili może zaatakować ją zombi.
Historia : Urodziła się w Anglii ponieważ jej rodzice po ślubie przeprowadzili się tam z powodu pracy ojca. Pracował on w służbie pomocy. Pomagał jak i dostarczał żołnierzom różnie rzeczy. Jako dziecko była zainteresowana zabawą nożami jak i pistoletami maszynowymi. Podobały jej się te rzeczy. W wieku pięciu lat jej tata podczas jednej z misji został pożarty przez zombi. Jej matka nie mogła wytrzymać utraty męża więc sama rzuciła się w stado głodnych zombi które pochłonęły ją w kilka sekund. Małą zajął się jeden z oficerów. Polubiła go i traktowała jak tatę. Czasem zdarzało jej się tak go nazwać. To on nauczył ją strzelania z wszelkiego rodzaju broni i posługiwania się sztyletem, jak i nauczył ją samoobrony. Pewnego dnia jechali razem do główniej bazy w USA lecz nie udało im się dojechać tam cało. On zginął na miejscu natomiast ona leżała nieprzytomna. Dobrze że zaraz za nimi jechał cały oddział. Wzięli ją i odwieźli do szpitala. Nie wiedziała za bardzo co się dzieje. Ludzie twierdzili że to dłuugi sen. Nie, nie, nie... To była śpiączka. Trwała ona dość długo. Pamięta że obudziła się na szpitalnym łóżku i była pełna energii i siły której do tej pory nie miała w takiej ilości. Chciało jej się biegać i skakać jak daleko tylko by mogła. Podeszła do stolika na którym było lusterko. Zauważyła iż jedno oko ma inne... zielone. Zakryła je opaską którą znalazła w szafce. Obecnie Hope ma 16 lat i czasem miewa zaniki pamięci. Od czasu do czasu zdarza jej się budzić w kompletnie obcym miejscu co sprawia jej małe kłopoty. Należy do oddziału w którym jest prawie najlepszym zabójcą. Lecz teraz nie jest już w Anglii, nie, nie.. Teraz jest w Polsce.
Umiejętności/moce : Hope jest zwinna i bardzo szybka. Ma tak jakby ,,sokole oko,, dzięki któremu może zobaczyć więcej niż przeciętny człowiek. Także przez Sokole Oko dobrze jej idzie strzelanie z dalekosiężnych broni takich jak snajperka. Jest silna i wytrwała. Nie je dużo. Wiele osób zastanawia się skąd ona bierze taką energię i siłę.
Rodzina : Ojciec został pożarty przez zombi na misji a matka...można nazwać to samobójstwem?
Orientacja : Hetero
Partner : Kocha tylko jedną rzecz. Kocha zombi. Są bezradne i właśnie za to je kocha. Inna miłość jej nie potrzebna.
Operator : xxsmerfetka
Galeria :
Umiejętności/moce : Hope jest zwinna i bardzo szybka. Ma tak jakby ,,sokole oko,, dzięki któremu może zobaczyć więcej niż przeciętny człowiek. Także przez Sokole Oko dobrze jej idzie strzelanie z dalekosiężnych broni takich jak snajperka. Jest silna i wytrwała. Nie je dużo. Wiele osób zastanawia się skąd ona bierze taką energię i siłę.
Rodzina : Ojciec został pożarty przez zombi na misji a matka...można nazwać to samobójstwem?
Orientacja : Hetero
Partner : Kocha tylko jedną rzecz. Kocha zombi. Są bezradne i właśnie za to je kocha. Inna miłość jej nie potrzebna.
Operator : xxsmerfetka
Galeria :
Kacper, zastępca dowódcy w Polskiej organizacji
Narodowość : Polak
Profesja/Stanowisko : Zastępca dowódcy w Polskiej organizacji
Aparycja : Kacper zazwyczaj nosi swój mundur i okulary. Jego oczy są zielone choć czasem widać jakby były niebieskie. Ma czarne średnio krótkie włosy. Ma około 174 centymetrów wzrostu. Posiada także rany od igły na ręce, które sam sobie robi.
Charakter : Nie okazuje żadnych emocji. Jest zimny jak skała i zawsze spokojny. Nigdy się szczerze nie uśmiecha. Pojawia się czasami tylko na nim szatański uśmieszek zwiastujący jakiś mroczny plan. Ale mimo to nie odmówi pomocy innym.
Profesja/Stanowisko : Zastępca dowódcy w Polskiej organizacji
Aparycja : Kacper zazwyczaj nosi swój mundur i okulary. Jego oczy są zielone choć czasem widać jakby były niebieskie. Ma czarne średnio krótkie włosy. Ma około 174 centymetrów wzrostu. Posiada także rany od igły na ręce, które sam sobie robi.
Charakter : Nie okazuje żadnych emocji. Jest zimny jak skała i zawsze spokojny. Nigdy się szczerze nie uśmiecha. Pojawia się czasami tylko na nim szatański uśmieszek zwiastujący jakiś mroczny plan. Ale mimo to nie odmówi pomocy innym.
Historia : Urodzony trzydziestego października 2085 roku w starej wiosce na granicy Polski. Gdzie kryła się jego rodzina. Dorastał w opuszczonym sklepie pod okiem starszego brata i rodziców. Lecz gdy miał piętnaście lat nagle pojawiła się chmara zombi pożerająca każdego na swej drodze. Rodzina musiała się ewakuować niestety nie wszystkim się udało. tylko on i jego brat zdołali uciec, rodzice zaś zostali przemienieni w zombi. Postanowili z bratem udać się do Warszawy i wstąpić do organizacji zwalczającej zombi. Z początku Kacper nie mógł znieść ciężkiego treningu i słabych posiłków ale biegiem lat stawał się silniejszy i sprytniejszy. Jednak pewnego dnia gdy cała elita oddziału udała się na naradę do Londynu chmara zombi zaatakowała budynek organizacji, że nie było nikogo starszego stopniem od niego postanowił zebrać ludzi to ładu i przygotować obronę. Ludzie nie chcieli go słuchać ale po przemyśleniu sytuacji w jakiej się znaleźli postanowili wykonać plan Kacpra. Obrona budynku była nie do złamania żaden zombi nie mógł podejść, żołnierze walczyli tak kilka godzin bez wytchnienia. Udało się pokonać chorda a gdy wróciła elita przyznała Kacprowi stanowisko zastępcy dowódcy.
Umiejętności/moce : Dość sprawnie posługuje się dwoma pistoletami i snajperką. Jeśli chodzi o walkę z bliska to posługuje się sztyletem, który dostał od wujka na trzynaste urodziny. Poza tym jest wysportowany i bardzo sprytny.
Rodzina : Rodzice zamienili się w zombi a brat walczy razem z nim w organizacji.
Orientacja : Hetero
Partner : (Nie szuka, nie chce, nie potrzebuje, uważa, że miłość to dno i strata czasu.)
Operator : kacperyr
Galeria :
Umiejętności/moce : Dość sprawnie posługuje się dwoma pistoletami i snajperką. Jeśli chodzi o walkę z bliska to posługuje się sztyletem, który dostał od wujka na trzynaste urodziny. Poza tym jest wysportowany i bardzo sprytny.
Rodzina : Rodzice zamienili się w zombi a brat walczy razem z nim w organizacji.
Orientacja : Hetero
Partner : (Nie szuka, nie chce, nie potrzebuje, uważa, że miłość to dno i strata czasu.)
Operator : kacperyr
Galeria :
Inne :
-Nienawidzi lenistwa
-Nienawidzi słodyczy
-Uwielbia spokuj i cisze
-Uwielbia zabijać zombi
-Nienawidzi niekompetentnych ludzi
Wstęp
Jest rok 2107. Zombi atakują kiedy się da, lecz najgorzej jest po północy... Niektóre zakażone potwory które za dnia mają wszystko gdzieś w nocy stają się maszynami do zabijania. Mało kto przeżył z nimi starcie. Jest na nich jeden haczyk...światło UV które przyśpiesza ich rozpad. Niestety takie światło posiada tylko USA. Reszta musi radzić sobie bez tego...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






